6 sierpnia 2012

Sportowi idole :)

Żeby nie było zbyt monotematycznie podrzucam jeszcze jeden temat. Tym razem proponuję słownik sportowych idoli, dla których warto w każdą, nawet najpiękniejszą słoneczną niedzielę posiedzieć w fotelu zamiast ruszyć się z domu. Hasło przeze mnie przywołane nie liczy się jako wykorzystane, można dopisywać własne refleksje :)

Adaś, a odkąd Adaś przesiadł się do monster trucka, Kamil.
Justysia, tegoroczna królowa śniegu i męskich serc.
Robert. Ponieważ chwilowo nie jeździ, należy być na bieżąco z rozkładem zabiegów chirurgicznych i harmonogramem rehabilitacji.
Isia - najfajniej jak gra turniej na drugiej półkuli, wtedy nastawiamy budzik.
Adamek, Albercik, Endrju i inni - jak wyżej, ale nawet jak walka jest u nas. Cały fun to posiedzieć do nocy.
Polskaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, biało- czerwooooni! czyli wszelkie sporty drużynowe w zależności od tego na co tam akurat jest sezon.
Przedstawiciele dyscyplin malowniczych i egzotycznych: pchnięcie cegłówką, rzut żelazkiem, zaprzęg jeżozwierzy czy spływ w beczce. Cokolwiek, byle Polska była w tym światową potęgą...
K.

Co potrafią kobiety? Sprawiedliwość musi być :)

Jednomyślnie, choć każda z osobna, doszłyśmy do wniosku, że teraz czas uderzyć się w pierś i przyznać, że, choć przecież jesteśmy takie wspaniałe, to i nam czasem zdarzają się głupie numery. Rozpoczynamy zatem serię wyznań pod tytułem: Co potrafią kobiety?
- Kilka razy w tygodniu zamawiać zakupy przez internet, czasem zapominając o tym, że mają przyjść. Dzięki tajemniczemu systemowi doboru zamawianych produktów półki w szafkach uginają się od mąki, puszek z kukurydzą i kartonów mleka. Po różnych kątach kuchni upchnięte są także liczne zgrzewki wody mineralnej niegazowanej, gazowanej, lekko gazowanej, delikatnie gazowanej, z nutą maliny i z wodotryskiem. Natomiast notorycznie brakuje w domu wędliny, świeżego pieczywa, sera żółtego i rozmaitych produktów, z których można by zmontować jakiś obiad. Ostatnio udało mi się także zamiast 5 bananów zamówić ich 5 kilo. Chwilowo rozwiązał się problem obiadów, bo na wszystkie posiłki młócimy koktajle bananowe.
- Mieć ZAWSZE rozładowującą się baterię w telefonie.
- Nagminnie gubić telefon/okulary/portfel gdzieś w domu. Mąż dzwoni na mój telefon, żeby go odnaleźć. Wtedy patrz wyżej.
- W kółko zgłaszać mężowi awarię telefonu/komputera/pralki/miksera/zmywarki/odkurzacza. Mąż włącza urządzenie w celu dokonania naprawy, ale w tym momencie usterka znika. Ręce, które leczą...
- Zrobić pyszne ciasto w przeddzień wyjazdu na urlop. Domagać się od męża, żeby zjadł od razu całe, bo przecież się zmarnuje.
- Kupić siedemnastą miskę/wazon/świeczkę/parę łyżek do sałaty etc. Domagać się od męża szczerych i głośnych zachwytów.
- Poprawiać funkcjonalność mieszkania poprzez przestawianie różnych przedmiotów i mebli. Irytować się na męża, że nie nadąża i ciągle czegoś szuka.
- Kupić w Rossmanie pięć rodzajów mokrych chusteczek i wymagać od męża, żeby je rozróżniał :)
K.


Mężczyźni IV kontynuacja

Jak zauważyłam zakupy górują. Mój mąż zawsze ale to zawsze wraca z zakupów z czarnym napojem bogów czyli coca cola, kiedy ja prosiłam tylko o włoszczyznę do zupy! Notorycznie sprząta swój ukochany samochód. Odkurzanie pokoju przez godzinę G. jest dziwne! ale co można odkurzać przez 3 godziny w aucie nawet tak dużym jak nasza skodziana? I jeszcze ma pretensję, że ja mam żal o to sprzątanie. Najgorsze jest to, że po takim wypucowaniu auta najbliższa podróż staje się koszmarem bo przez całą drogę słuchamy (ja i dzieciaki), że on się nasprzątał, a my się pakujemy z gastronomią. Bądź mądry i wytłumacz roczniakowi, że jeść w samochodzie nie wolno bo tatuś posprzątał.
I jeszcze moja ulubiona kategoria - sport. Ale nie taki na boisku, korcie czy hali sportowej. Nieeee, taki jest męczący. Telewizja jest lepsza, fajniejsza, przyjemnie z browarem siedzieć na fotelu, a niech się męczy ktoś inny i zdobywa te medale, a jak nie zdobędzie to go krytykujemy bo się nie postarał ale z fotela nie wychodźmy bo to zbyt męczące. Do tej kategorii pasują wszyscy mi znani faceci. Niestety!!! Mój idealny mąż też. Jednak wtóruje mój teść. Jest mistrzem w przełączaniu pilotem kanałów sportowych. Z fotela się nie rusza. A jak pilot zaginie to Zosia przełączy, wystarczy ją zawołać. Zawsze to łatwiej niż się podnieść. On jest mistrzem. Potrafi nastawić sobie budzik aby wstać w nocy i obejrzeć jakiś sport. Nie ogarniam nawet tego co on ogląda. Wiem tylko, że w wielu przypadkach mężczyzn typu sportowiec kanapowy jakich znam ukochana jest Isia.
Jeszcze znam takie przypadki mężczyzn nie pojmujących liczenia. Wysyłasz takiego na zakupy, mówisz żeby kupił 3 pomidory a on kupuje 3kg. I jeszcze się obraża jak mu zwrócisz uwagę, że ty nie masz co teraz z tymi pomidorami zrobić.
Może na tym poprzestanę.
M.

5 sierpnia 2012

Faceci IV

Nie mogę się skupić na pisaniu. Ciągle się śmieję po przeczytaniu postów. Mam wprawdzie parę ciekawych anegdot ale nie wiem czy będę w stanie się rozwinąć. Ja uwielbiam "przydasie". Takie rzeczy których nikt już nigdy nie używa albo się zepsuły ale są niezbędne. W tej kwestii wtóruje mój tata. To całkiem normalne mieć trzy silniki z pralek polar zakupionych w latach 80', które już się dawno zużyły, ale szkoda wyrzucić części bo przecież dobre i może będą potrzebne jak się zepsuje aktualna pralka. "Przydasie" jest nieocenione. Ja bym zrozumiała, jeśli on byłby super majster co jeszcze potrafi coś z czegoś zlepić. Niestety to tylko jego marzenia. Nadal nie rozumiem po co w moim garażu leży stół do piły tarczowej zakupiony także w latach 80, jeśli dziś nie jestem w stanie do niego dokupić tej owej piły i nie bardzo umiałabym się tym posłużyć. Nie chcę nawet myśleć i wypisywać co znajduje się w piwnicy na Ursynowie. Na szczęście ja już z niej nie korzystam. A o mężu napiszę innym razem.
M.

Tylko mężczyźni. Część III.

Muszę. No muszę oddać sprawiedliwość. No i jeszcze dać pole do popisu M., posiadaczce męża idealnego :) Tylko mój kochany mąż po tym jak stuknęłam nowe auto potrafi nawet nie spojrzeć na wielkie wgniecenie w karoserii, a na drugi dzień powiedzieć: prawie nie widać! Chociaż to nieprawda, widać okropnie...

Tylko mężczyźni to potrafią.. część II

Prowokujesz droga K, ale bardzo proszę ;)

Tylko mężczyzni potrafią:
Odkurzać przez godzinę jedno pomieszczenie (i nie mówię o sali konferencyjnej albo auli wykładowej sggw tylko jednym z dwóch pokoi 40metrowego mieszkania..)
Wieszać skarpetki parami w idealnie rozciągniętym stanie po odpowiednio silnym wcześniejszym strzepnięciu nadmiaru wody.
Zostawić w zlewie tajemniczy słoik po musztardzie napełniony wodą i zakręcony tak że za ch.. go nie odkręcę a następnie wyjechać na dwa tygodnie.
Notorycznie wracać z każdych zakupów z serem camembert, trzema puszkami ryby w różnych sosach, serem kozim do smarowania i dwoma gotowymi mieszankami sałat. Po tygodniu jedna półka w lodówce to sery camembert, druga to sałaty a trzecia ryby w puszce..(Mój Tata)
Notorycznie wracać z zakupów na które nie miał zlecenia z zapasem czipsów i naczosów oraz ochydnym gotowym sosem typu salsa ale bez pomidorowych kartowników i makaronu (Niemąż)
Nauczyć się ż z niezaplanowanych zakupów trzeba zawsze przywieźć mleko ser żółty i masło ale Konsekwentnie zapominać o kartonikach z pomidorami i makaronie.
Tak skutecznie odpowiadać na trudne pytania: "Dlaczego nie powiedziałeś że idziesz do sklepu? Mogłeś zadzwonić. Mama pare rzeczy na liście do kupienia" "Nie wiedziałem że będę szedł.."
Spóźniać się zawsze i wszędzie bez potrzeby uprzedzenia, zawiadomienia lub poinformowania (Niemąż i Tata w podobnym nasileniu :P)
Obrazić się jeżeli jesteś na to spóźnienie zła.
Oglądać sport na stojąco (wszyscy znani mi mężczyźni widząc jakieś ważne wydarzenie sportowe zatrzymują się 1,5 metra od telewizora  mimo że dwa kroki w tył jest kanapa..)
Znaleźc w telewizji relację sportową o każdej porze dnia i nocy. Nieważne jaki to sport.
Mieć szesnaście skrzynek na narzędzia i zestaw śrubokrętów z czterdziestoma zakończeniami a jednocześnie osiągać średnią prac remontowych = jedna zawieszona półka /14 miesięcy
Mieć pretensje do trzyletniego syna że rozłożył statek lego z gwiezdnych wojen i brakuje teraz jednego światełka!

Ale z drugiej strony, tylko mój Niemąż potrafi :
Wyręczyć w tych domowych obowiązkach których nie lubię najbardziej tzn zmywaniu i odkurzaniu.
Tak ładnie śpiewać piosenkę pożegnalną Luny z bajki o Misiu w dużym niebieskim domu i melodię z CSI Las Vegas.


I tak bilans wychodzi na plus, prawda ? :)

G


4 sierpnia 2012

Tylko mężczyźni to potrafią...

Proponuję stworzyć piękną inspirującą listę rzeczy, które tylko nasi kochani mężowie i nie-mężowie zrobić potrafią. Już wiemy, że, na przykład, takie spakowanie chustek do kibla zamiast dzidziusiowych to dla nich żaden problem. Dziś dorzucam kolejną rzecz: włożyć nową silikonową łyżkę do zmywarki z opakowaniu i z metką. A co! Dorzucicie coś? G. na pewno ma dla nas dwa słowa na temat świętego słoika, w zlewie od zeszłej Gwiazdki... :) Czekam i nogami przebieram z niecierpliwości!